Menu

Pamiętniki rodziców

„A co jeśli potraktowałaby mnie inaczej? A jeśli mój synek będzie smutny – dostanie odpowiednie wyrazy czułości? Nic nie możesz poradzić na ciągle powracające myśli.”

flag

Decyzja o zatrudnieniu opiekunki była jak najbardziej właściwa.

CLARE, GATESHEAD, UK


Wróciłam do pracy, kiedy Freddie miał 10 miesięcy. Oficjalnie pracowałam cztery dni w tygodniu, ale w praktyce był to cały etat – z tą różnicą, że miałam mniej czasu na wykonanie moich wszystkich obowiązków.

Żłobek nie wchodził w rachubę – nie było nas na niego stać i potrzebowaliśmy więcej elastyczności, której w żłobku nie mogli nam zaoferować. Na szczęście udało nam się znaleźć opiekunkę, Deb, która mieszkała kilka ulic od nas. To było idealne rozwiązanie – nie jeżdżę samochodem, więc łatwo było mi odstawiać Freddiego przed wyjściem do pracy. A kiedy nie wyrabiałam się z pracą na czas, nie musiałam się martwić, że zastanę zamknięte drzwi.

Opiekunka Clare

Na początek Freddie był trzy dni z Deb, a jeden dzień opiekowała się nim moja siostra. Cieszyłam się z takiego układu, ale w głębi duszy miałam poczucie winy, przynajmniej przez pierwszy miesiąc. Czy na pewno była to dobra decyzja? Czy cztery dni z dala od dziecka to za długo? Co jeśli będą opiekować się nim inaczej niż ja? A jeśli Freddie będzie smutny – czy Deb go przytuli? Trudno pozbyć się tych myśli.

Na szczęście wszystko układa się naprawdę świetnie. Freddi uwielbia Deb – wydaje mi się nawet, że pocałował ją wcześniej niż mnie! Dobrze im razem i ciekawie spędzają czas – uczestniczą w różnych zajęciach dla niemowlaków, bawią się, chodzą na spacery. Robią znacznie więcej, niż ja mogłabym robić, będąc z synkiem w domu – miałabym przecież swoje inne obowiązki domowe! Dzięki temu Freddie jest też bardziej otwarty. Uwielbia odbierać starsze dzieci ze szkoły. Wścieka się, kiedy nie może wyjść z wózka, żeby pograć w klasy na placu zabaw! Inne dzieci też go bardzo lubią. Jest taka dziewczynka, Alice, która troszczy się o niego jak mama – zawsze go tuli i obdarowuje całusami – a on uwielbia, kiedy ktoś poświęca mu tyle uwagi!

Wydaje mi się, że jednym z powodów, dla których tak łatwo mu to przychodzi, jest to, że od zawsze przebywał z innymi ludźmi, znajomymi i rodziną – od kiedy był jeszcze naprawdę mały. Był przyzwyczajony do przebywania z obcymi i nie musiał być z nami przez cały czas. Poza tym zanim wróciłam do pracy, przez kilka dni przyzwyczajaliśmy go do opiekunki. To rzeczywiście pomogło. Kiedy miał 10 miesięcy jadł już przede wszystkim stałe pokarmy, a butelkę dostawał tylko po południu – nie było powodu do zmartwień.

Ostatnio Deb przygotowała dla nas pierwszą obszerniejszą relację na temat rozwoju Freddiego, ze zdjęciami i opowieściami o tym, co wspólnie robią i na jakim są etapie. Patrząc wstecz, nie wiem, czym tak bardzo się przejmowałam. Poczucie winy i wątpliwości są chyba po prostu nieodłącznym elementem rodzicielstwa!

Poczułam się, jakbym na powrót stawała się sobą.
Przeczytaj historię Amy
mothers-instinct-online

Wygląda na to, że jesteś w innym kraju Czy chcesz zmienić wersję strony?

Zignoruj